Waldemar Duda z Częstochowy: - W handlu pracuję od 10 lat, więc doświadczenia w tej branży mi nie braku. Umowę na współpracę z Kolporterem podpisałem 8 lat temu. Wzajemne relacje układają się poprawnie, więc nie widzę powodów, aby coś tutaj zmieniać. Obecnie prowadzę niewielkie stoisko w częstochowskim centrum handlowym M1. Stoisko jest tak pomyślane, aby klient - chociaż nie może wejść do środka - mógł szybko zorientować się czym dysponuję.
Zdzisław Lewiński z Wejherowa: - O mnie można śmiało powiedzieć, że jestem weteranem wejherowskiego handlu. Z tą branżą związałem się w 1986 roku i jestem jej wierny do dzisiaj. Obecnie prowadzę własny salonik prasowy. Umowę na współpracę z Kolporterem podpisałem cztery lata temu. Handluję w tym samym miejscu już kilkanaście lat, więc niemal „od podszewki” poznałem gusta swoich klientów i wiem, czego każdy z nich ode mnie oczekuje. Ja nie dzielę przychodzących do mnie na lepszych i gorszych. Osobę, która wpada po zapałki, traktuję tak samo jak klienta, który kupuje kilka drogich gazet za kilkadziesiąt złotych. To chyba przynosi efekty, bo już wiele razy słyszałem, że niektórzy przychodzą do mnie z drugiego końca Wejherowa, chociaż po drodze mijają kilka sklepów i kiosków.
Ewa Kalińska z Sopotu: - Umowę na współpracę z Kolporterem podpisałam dwanaście lat temu. Obecnie prowadzę w centrum Sopotu kiosk z wejściem do środka. Taka forma ekspozycji tytułów prasowych jest bardzo wygodna dla klientów, którzy bardzo szybko mogą się zorientować, czym dysponuję. Zakończone właśnie wakacje, to dla handlowców z Pomorza okres szczególny. Oczywiście mówię tu o turystach, którzy ciągną do nas z całego kraju i zagranicy. Trzeba przyznać, że dzięki temu obroty na naszych kasach są wyższe niż w innych miesiącach.
Agnieszka Bujak ze Starachowic: - Umowę na współpracę z Kolporterem podpisaliśmy w 1998 roku. Razem z mężem prowadzimy trzy punkty handlowe na terenie Starachowic. Jeden z nich to kiosk, który zlokalizowany jest na osiedlu Południe. Oprócz tego, na klientów czekają również dwa inne kioski, które prowadzimy w centrum miasta. Ja nie wyobrażam sobie innej pracy. Czasami mówię, że chyba sporo racji jest w powiedzeniu, że do każdego zawodu trzeba mieć powołanie. Moim powołaniem jest praca w handlu. Ja po prostu kocham to co robię. Zresztą otrzymuję sporo sygnałów świadczących o tym, że dokonałam słusznego zawodowego wyboru. W kiosku na osiedlu Południe obsługuję klientów dopiero od kilku tygodni, a już parę razy słyszałam od ludzi, że cieszą się z mojej "przeprowadzki". Mówili, że często chodzili po gazety na rynek tylko dlatego, że ja tam sprzedawałam. Teraz cieszą się, że będę pracować na ich osiedlu, bo ja zawsze "fajnie umiem doradzić".
Stanisław Polewczyk z Piotrkowa Trybunalskiego: - Z Kolporterem jestem związany od samego początku działalności firmy w naszym mieście. Myślę, że będzie to kilkanaście lat, choć dokładnie nie jestem w stanie powiedzieć, kiedy podpisaliśmy umowę. Obecnie Kolporter dostarcza prasę do salonu prasowego, który prowadzę od 2001 roku. W gazety i drobne artykuły kosmetyczne, chemiczne oraz papierosy zaopatruję mieszkańców osiedla Słowackiego, którzy chętnie zaglądają do mojego salonu usytuowanego na parterze bloku. W ofercie dominuje oczywiście prasa. Obecnie na klientów czeka około 900 tytułów, więc trzeba przyznać, że jest w czym wybierać.
Dariusz Konieczko ze Strzelców Opolskich: - Minęło już chyba dziesięć lat od czasu, gdy rozpakowaliśmy pierwszą paczkę z gazetami od Kolportera. Prasą handluję w sklepie, który prowadzę w centrum Strzelców Opolskich. To dość duży sklep. Na około 100 metrach kwadratowych handluję między innymi pasmanterią i materiałami papierniczymi. Większość naszych klientów stanowią mieszkańcy miasta, choć trzeba powiedzieć, że w tej grupie jest też sporo - jak my to mówimy - polskich Niemców. Z tymi, którzy regularnie przychodzą do nas na zakupy poznaliśmy się już na tyle, że klienci nawet nie muszą mówić po co przyszli. Jeżeli chodzi o sprzedaż prasy, naszym atutem jest na pewno duży wybór tytułów. Klienci dobrze o tym wiedzą, więc chętnie zaglądają do nas po gazety.
Wiesław Chmura z Nowego Miasta: - Z Kolporterem związaliśmy się na samym początku działalności firmy w naszym regionie, więc jak się nietrudno domyślić jesteśmy kontrahentami od kilkunastu lat. Wcześniej współpracowaliśmy z Ruchem, ale po zapoznaniu się z nową ofertą uznaliśmy, że warto to zmienić. I te kilkanaście lat sprzedaży prasy pod szyldem Kolportera, to najlepszy dowód, że tamta decyzja była słuszna. Chwalimy sobie współpracę i mamy nadzieję, że tak będzie nadal. Naszą mocną stroną jest najbogatsza w mieście liczba tytułów prasowych. Z tego, co wiem, nasza oferta jest bogatsza nawet od tego, co ma do zaoferowania działający niedaleko nas salonik prasowy. W tym bogactwie tytułów są oczywiście pozycje mocniejsze i takie, o które pytają jedynie osoby mające jakieś pasje i szukające w gazetach informacji na ten temat. Do tej pierwszej grupy należą - myślę, że podobnie, jak w innych punktach sprzedaży prasy - dzienniki i gazety kolorowe. W Nowym Mieście prowadzimy pawilon handlowy.
Stanisław Stoch z Myślenic: - Umowę współpracy z Kolporterem podpisałem - jeśli dobrze pamiętam - chyba sześć lat temu. Swój sklep prowadzę w pobliżu ruchliwej trasy, więc moich klientów można podzielić na dwie części. Jedną tworzą mieszkańcy Myślenic, którzy regularnie przychodzą do mnie na zakupy, a drugą osoby, które są w drodze i akurat zrobiły sobie u nas mały przystanek. W przypadku sprzedaży prasy ma to oczywiście znaczenie w dobieraniu oferty tytułów. Jeśli w jakimś punkcie handlowym przytłaczającą większość stanowią stali klienci, wtedy można dokonywać zamówienia niejako pod ich potrzeby. U nas jest trochę inaczej. Nigdy nie wiemy, kto akurat zatrzyma się w pobliżu naszego sklepu i o jaką gazetę poprosi, więc musimy być przygotowani na klientów o różnych gustach. A to oznacza, że musimy też mieć jak najszerszą ofertę.
wróć na stronę główną